Jak rozpoczęła się moja przygoda z papugami?

Cześć!

Jak wiecie ostatnio mam na głowie kilkanaście rozwrzeszczanych dziobów, więc brakuje mi czasu na robienie czegokolwiek. Na szczęście jestem teraz na etapie, gdzie najstarszy pisklak ma 50 dni. Więc i karmienie odbywa się rzadziej niż wcześniej.
Obecnie posiadam kilka gatunków papug: nimfy, papużki faliste, rudosterki zielonolice, aleksandretty większe i amazonki niebieskoczelne. A moja hodowla liczy ponad 60 dorosłych osobników, muszę przyznać że trochę zajęło mi dojście do takiego etapu hodowli. Zwłaszcza, że wszystkie zakupy był finansowane przez mój niewielki na początku budżet. Jednak pasja przezwyciężyła wszystko i teraz moja hodowla się rozrosła.

A jak było na początku?

Wszystko rozpoczęło się od tego postu na facebooku:

ZNALEZIONO PAPUGĘ!
Dwa dni temu(24.07.2014) znalazłem w Sięciaszce Pierwszej zieloną papugę falistą(załączone zdjęcie)….

Opublikowany przez Paweł Kopeć Sobota, 26 lipca 2014

W 2014 roku zobaczyłem na podwórku wśród wróbli jakiegoś zielonego ptaka. Początkowo pomyślałem co to za dziwny wróbel. Dopiero po chwili doszło do mnie to, że jest to papuga – jeszcze nie wiedziałem jaka. Bo moje doświadczenie z papugami, było żadne. Kilkanaście lat wcześniej dostałem pod opiekę parkę papużek falistych, jednak nie byłem odpowiedzialną osobą. Z biegiem czasu przeszkadzał nam w domu skrzyk papug. Oddaliśmy je do babci, a później ona dalej sąsiadom.
Więc wracamy do 2014 roku… Papugę złapałem na prowizorycznie zrobioną „sieć” z firanki, do której na rogach przywiązałem kamyczki. Za pierwszym razem nie udało się jej złapać – jednak pozwoliła mi podejść na około 1m od siebie. Przeleciała do sąsiada na podwórko, a ja nie dałem za wygraną i ją tam złapałem.

Znalazłem starą klatkę po chomiku, którą możecie na zdjęciu powyżej zobaczyć. Babcia miała pole z którego zerwałem kilka kłosów owsa. I tak papużka przetrwała pierwszy dzień u nas w domu. W tym czasie po wnikliwym googlowaniu, dowiedziałem się że jest to samczyk papużki falistej. Na forum poradzono mi, abym wywiesił ogłoszenie bo może ktoś jej szuka.

Niestety po tygodniu nikt się nie zgłosił, więc zrobiłem dla papugi większą klatkę z starej półki. Niestety nie mam teraz tego zdjęcia, ale klatka zajmowała dosyć sporo miejsca w pokoju i była… obskurna. Niestety nigdy nie miałem smykałki do dobrego wyglądu i nie przykładałem do tego uwagi. Jednak papuga tam zamieszkała i postanowiłem dokupić samiczkę. Wiele czytałem na forach jak rozpoznać młodą samiczkę papużki falistej. Udałem się więc do sklepu zoologicznego – wtedy jedynego źródła dla mnie pozyskania papugi. I kupiłem śliczną żółtą samiczkę. Niestety po około 2 tygodniach od zakupu nowej papużki, ten samczyk padł. Nie wiem z jakiego powodu – mogę się jedynie domyślać, że może coś przytrafiło mu się na wolności lub czymś się „podtruł”. Nie wiem do końca, jednak wtedy musiałem kupić kolejnego samczyka. Tym razem wybór padł na młodego niebieskiego samczyka. Z tej pary dochowałem się dwójki młodych. Warto powiedzieć, że wtedy nie miałem w ogóle gotówki więc zapożyczyłem się u siostry. Która pomogła sfinalizować mi samczyka.

Kolejną niespodzianką w naszym domu, była nimfa o wdzięcznym imieniu Felek. Miał to być samczyk (dopiero po kilku miesiącach jak „zaczął” składać jajka okazał się Felą). Felę wypatrzyłem na olx wraz z klatką za 150zł. Jak na oswojoną nimfę i klatkę była to dla mnie doskonała okazja cenowa. I tak to późnym wieczorem zameldowałem się w domu wraz z klatką i papugą. Rodzice byli zaskoczeni. Jednak Fela została z nami.

Oczywiście już wtedy nie chciałem trzymać papug samotnie, więc znalazłem ogłoszenie na którym kupiłem samiczkę nimfy dla mojego „samczyka”. Papugom po roku dałem budkę i znajdowałem tam 11 jajek. Wiedziałem, że coś nie gra.
W międzyczasie z tatą zrobiliśmy wolierę dla papug, w której na ciepłe miesiące zamieszkały nimfy i falki. Jak na dwie pary papug woliera była przestronna, więc mogły bez problemu żyć razem. Jednak moja „mania” hodowania papug nie zatrzymywała się, więc już szukałem kolejnych papug do hodowli. Mój wybór padł oczywiście na papużki faliste. Na których punkcie miałem wtedy bzika.

Trafiła się okazja i natrafiłem na ogłoszenie niedaleko mnie, gdzie kupiłem od razu kilka ładnych par papużek. Wszystkie wpuściłem do woliery gdzie czekały na nie budki lęgowe. Niestety lęgi z różnych powodów nie udały się. Było sporo pustych jajek, lub znajdowałem zziębnięte maluchy. Jednak wtedy moja wiedza o papugach byłą znikoma, myślałem że papugi potrzebują czasu. A sam nie widziałem w tym swoich błędów czy niedociągnięć.

I tak idąc dalej natrafiłem ofertę kupna 4 nimf. Sprzedający zarzekał się, że są tam 2 samczyki i 2 samiczki. Jednak okazały się, że łącznie miałem 2 samczyki i 4 samiczki. Niestety to jest najgorsze co może spotkać osobę na moim miejscu. Czyli kupno od jakiegoś szarlatana, którego papugi też nie były najlepszej jakości. Wcześniej tego nie widziałem. Z tych 4 zakupionych od niego papug została ze mną tylko 1. Samczyk Arturek, który co roku daje duże zdrowe maluchy. Jestem bardzo zadowolony z niego.

Później dochowałem się 4 młodych nimf lutino, sprzedałem falki (po incydencie zadziobania jednej nimfy w budce lęgowej). Postanowiłem skupić się tylko na nimfach i zgłębić jak najwięcej wiedzy o nich. Następnie wyprowadziłem się i rozwinąłem jeszcze bardziej hodowlę. I to wszystko w ciągu 5 lat hodowania nimf.

Wszystko zaczęło się od 1 złapanej papużki falistej…

Napisz komentarz